Witam w kąciku "Woland radzi". Dzisiaj odpowiem na pytanie: "Jak nie dostawać gównianych wierszyków z okazji świąt". Otóż sposób jest prosty, wystarczy na nie odpisać. Skuteczność przedsięwzięcia mocno zależy od tego, co napiszemy.
Odpowiedź 1:
"A weź, spierdalaj"
kiedy zadziała: natychmiast
polecana dla: socjopatów
skutki uboczne: jeśli miałeś jakichś przyjaciół, to po tym pewnie już ich nie masz. Chociaż z drugiej strony, jeśli za coś takiego się obrażą, to pewnie i tak nie byli tak naprawdę twoimi przyjaciółmi.
Odpowiedź 2:
"A ja jestem burakiem i nic nikomu nie życzę"
kiedy zadziała: po około półtora roku (trzy święta pod rząd)
polecana dla: optymalizujących
skutki uboczne: należy wytrwać w postanowieniu dłużej, niż do następnego telefonu z pytaniem "pijemy dzisiaj?"
Odpowiedź 3:
"jajka, gwiazdki, ciasta, wódka
generycznych słówek kupka
napisałem właśnie wierszyk
tysiąc sto dwudziesty pierwszy"
kiedy zadziała: tylko, jeśli adresat umie sarkazm
polecana dla: wrażliwych poetów
skutki uboczne: część znajomych może zacząć prosić, żeby wymyślić im wierszyki na przyszłe święta.
Autor poradnika, przy użyciu mieszanki powyższych sposobów oraz bezpośredniego zrażania do siebie ludzi przy innych okazjach, może pochwalić się osiągnięciem celu. Tej wielkanocy nie dostał ani jednego chujowego wierszyka z okazji świąt. Życzeń też nie. Bo i po co, wszyscy wiemy, kto nam czego życzy z okazji i bez.



