Satanizm to takie fajne kuriozum. Z jednej strony szatan, szatan, szatan, szatan oł je. Z drugiej cały koncept perfekcyjnego negatywu chrześcijaństwa taki trochę o kant dupy jest. Co biblia tak, to sataniści nie. Co biblia zabroni, to sataniści zrobią. Zero w tym pomyślunku i przypomina raczej kłótnie przedszkolaków:
- a wcale, że nie!
- a wcale, że tak!
Tak jakby temat religii nie był już z założenia mało merytoryczny i pozbawiony hmm... podstaw. Kiedy więc przyszło mi napisać piosenkę o satanizmie, trudno było nie ulec pokusie infantylizacji zagadnienia:
![]() |
| Rysunek Davida Müllera. Fajny, prawda? :) |
Jakby ktoś nie wiedział, zespół OMAHM istniał, przestał istnieć, zaczął istnieć na chwilę, żeby ponownie się rozpaść, ale jeszcze wróci. Lub nie. Tak, będzie na tym blogu więcej piosenek OMAHM wraz z genezą ich powstania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz